
Odkurzanie to dla jednych nudny obowiązek, a dla innych (w tym dla mnie) forma aktywności fizycznej. Czasem wymaga niezłej kondycji, zwykle – dobrej techniki, zawsze – odpowiedniego sprzętu. A skoro już mowa o sprzęcie, poznaj ze mną Miele Guard L1 Cat & Dog – odkurzacz workowy klasy premium, który – zgodnie z obietnicami producenta – ma po mistrzowsku pochłaniać kurz, włosy, sierść, alergeny i sporo różnych nieczystości. Sprawdźmy, czy naprawdę dobry z niego zawodnik.
Pierwsze wrażenie, czyli jak się poznaliśmy
Kiedy kurier wręczył mi karton z odkurzaczem, od razu poczułam, że to poważna sprawa – paczka ważyła niemal 10 kg. Na szczęście producent pomyślał o wygodnych uchwytach bocznych, dzięki którym wniesienie pudła do mieszkania nie wiązało się z męczącym treningiem siłowym.
Z kartonu wyjęłam:
- korpus odkurzacza workowego Miele Guard L1 Cat & Dog – z dotykowym panelem sterowania;
- wąż ssący o dł. 2 m (rozciągliwy do 2,2 m);
- metalową rurę teleskopową Comfort z płynną regulacją długości – od 61 do 101 cm;
- uniwersalną ssawkę podłogową AllTeQ z przełącznikiem parkiet/dywan;
- turboszczotkę TurboTeQ z pokrętłem do regulacji przepływu powietrza;
- instrukcję obsługi.
Przyglądając się bliżej modelowi, zaglądając tu i tam, odkryłam w nim jeszcze:
- ssawkę 2 w 1 (szczelinową i do tapicerki) – ukrytą w schowku w korpusie;
- okrągłą ssawkę pędzlową – zintegrowaną z rękojeścią odkurzacza;
- worek na kurz HyClean Pure typu TU – zamontowany w korpusie;
- filtr węglowy Activ AirClean 50 – osadzony wewnątrz odkurzacza.
W moje ręce trafił odkurzacz workowy Miele Guard L1 Cat & Dog w kolorze czerni Obsidian Black z akcentami miedzianego złota. Brawa dla projektanta za nowoczesny, elegancki design oraz dbałość o detale. Przykład? Ciekawy układ otworów wylotowych powietrza po bokach urządzenia (paseczki tworzą wzór rombów). Efektownie i praktycznie!
Sam korpus waży 5 kg, czyli tyle co średniej wielkości arbuz. Ma też kompaktowe wymiary (głębokość – 28,8 cm, szerokość – 50 cm, wysokość – 23,9 cm), zaokrąglone krawędzie i duży, wygodny uchwyt do przenoszenia sprzętu. Dzięki czterokołowemu systemowi jezdnemu jest lekki w manewrowaniu. Co ważne, każde kółko cechuje pełny zakres obrotu 360 stopni. Wykończenie obudowy wydaje się solidne i odporne na zarysowania, a gumowane koła mają zapewne chronić posadzkę przed uszkodzeniami.
Kabel o długości 8,5 m łatwo się wyciąga z korpusu, a potem automatycznie zwija – wystarczy raz nacisnąć odpowiednią ikonkę na panelu sterowania, i po kłopocie.
Co obiecuje producent?
Marka Miele – synonim niemieckiej jakości i niezawodności – cieszy się uznaniem na całym świecie. Słynie z nowoczesnych, małych i dużych AGD, które (przed wypuszczeniem na rynek) są poddawane rygorystycznym testom wytrzymałościowym. W przypadku najlepszych odkurzaczy, a więc także Miele Guard L1 Cat & Dog, producent zapewnia, że sprzęt przetrwa nawet 20 lat intensywnego użytkowania. Robi wrażenie, prawda?
Poza tym Miele zachwala idealną kombinację wysokiej mocy ssania i nieograniczonego czasu działania, co czyni prezentowany model optymalnym rozwiązaniem zwłaszcza do dużych powierzchni. Wymieniając atuty sprzętu, producent podkreśla też duży, bo aż 12-metrowy zasięg pracy, ergonomiczny uchwyt Comfort, wygodny panel sterowania z wyświetlaczem oraz system ComfortFit – zapewniający szybką i higieniczną wymianę worka (jego samoczynne zamykanie się w momencie wyjmowania z odkurzacza).
Miele zwraca również uwagę na turboszczotkę TurboTeQ – mistrzynię wciągania sierści, włosów i uporczywych zabrudzeń z podłóg, wysoką wydajność filtracji na poziomie 99,99% oraz pochłaniający zapachy filtr węglowy Active AirClean.
Ze względu na skuteczne odkurzanie sierści i neutralizację nieprzyjemnych zapachów producent zaleca Guard L1 Cat & Dog do sprzątania pomieszczeń, które dzielimy z psami i kotami. Ja co prawda zwierzaka nie mam (jedynie pluszaka – prezent od Świętego Mikołaja), ale kurz oraz alergeny co rusz próbują się u mnie zadomowić. Czy poradzi sobie z nimi model Miele?
Pierwsze uruchomienie – łatwiej już się chyba nie da
Montaż odkurzacza okazał się dziecinnie prosty – wystarczyło nacisnąć dwa punkty na końcu węża ssącego, nasadzić wąż na otwór w korpusie odkurzacza, po czym zwolnić uchwyt. Następnie połączyć z rurą teleskopową Comfort i wybraną szczotką podłogową. Klik, i gotowe! Wszystkie elementy idealnie do siebie pasują – nic nie skrzypi ani nie wypada. Aby je ponownie rozłączyć, należy analogicznie nacisnąć wybrane przyciski i odsunąć od siebie części.
A co z workiem na kurz oraz filtrem powietrza? Znajdowały się już w odpowiednich miejscach, wewnątrz korpusu – gotowe do pracy. Worek HyClean Pure typu TU cechują duża pojemność 3,5 litra i wytrzymałość. Fajnie, że w 80% został wykonany z tworzywa pochodzącego z recyklingu (brawa dla producenta za proekologiczne podejście). W mojej ocenie ładnie się też prezentuje dzięki turkusowym wstawkom.
Dobre wrażenie wizualne robi także panel sterowania – kwadratowy moduł nieco wystający ponad płaszczyznę korpusu. Składa się z ramki, w której narożnikach widać cztery ikonki:
- power – służy do włączania i wyłączania odkurzacza;
- wtyczka z kablem – jej naciśnięcie powoduje automatyczne zwijanie przewodu zasilającego;
- plus – umożliwia zwiększanie mocy ssania;
- minus – pozwala na zmniejszanie mocy ssania.
Grafiki na czarnym ekranie odnoszą się do czterech poziomów mocy ssania:
- zasłony – to symbol oznaczający delikatne zasysanie, odpowiednie również dla firan i tekstyliów, np. pledów;
- fotel – używamy tego znaczka do odkurzania mebli tapicerowanych czy poduszek; symbolizuje średnią moc ssania;
- dywan – (moc uniwersalna) warto nacisnąć ten przycisk do odkurzania dywanów welurowych i chodników;
- parkiet – pod tą ikoną kryje się najwyższa moc ssania, w sam raz do sprzątania podłóg twardych, mocno zabrudzonych dywanów i wykładzin dywanowych.
Pozostałe dwie grafiki na wyświetlaczu są wskaźnikami wymiany worka na kurz i filtra wylotowego. Gdy świecą, to znak, że trzeba je wymienić. Jak często może do tego dochodzić? W przypadku worka wszystko zależy od rodzaju i ilości śmieci – przeważnie co kilka miesięcy. Natomiast filtr wylotowy najczęściej wymaga wymiany po około 50 godzinach pracy (mniej więcej po roku użytkowania).
Jak działa panel w praktyce? Bez zarzutu. Jest czuły na dotyk, szybko reaguje na zmiany. Podczas naciskania plusów i minusów odkurzacz automatycznie przełącza się na wyższy lub niższy bieg, a ikony podświetlają się i gasną. Odkurzacz zapamiętuje ostatnio wybrany tryb odkurzania i właśnie ten „odpala” po ponownym włączeniu.
Cztery tryby to dla ciebie za mało? Producent przygotował niespodziankę dla wszystkich osób, które przeczytają instrukcję obsługi urządzenia. To właśnie z niej dowiadujemy się, że odkurzacz oferuje jeszcze tryby pośrednie (po dwa dla każdej ikonki – zasłon, fotela, dywanu, parkietu). Aby je aktywować, trzeba nacisnąć i chwilę przytrzymać plus i minus po wybraniu jednego z czterech trybów głównych. Po pięciu sekundach bez naciskania poziom pośredni zostanie zapisany.
Turboszczotka TurboTeQ w akcji – jest moc, są efekty!
Testowanie akcesoriów zaczęłam od turboszczotki TurboTeQ, która – muszę przyznać – wysoko zawiesiła poprzeczkę. Dzięki wbudowanemu napędowi i czterem kółkom niemal sama sunęła po podłodze. Odkurzanie nią kosztowało minimum wysiłku (więc lepiej się nie łudzić, że pomoże nam spalić mnóstwo kalorii w ramach treningu fitness).
Szczotka szybko dostosowywała się do moich ruchów – zmieniała kierunek jazdy (a kąt obrotu ma naprawdę imponujący). Z taką samą mocą odkurzała zarówno podłogi drewniane, jak i te z płytek (dywanów nie uświadczymy w moim domu). Wyposażona w obrotowy regulator przepływu powietrza umożliwia szybkie zwiększanie lub zmniejszanie siły ssania.
Docierałam turboszczotką głęboko pod łóżko i kanapę, sprawnie okrążałam nogi stołu. Dokładnie zbierała napotkane po drodze śmieci – najlepiej kurz, włosy, nitki, ziarenka piasku, drobne liście paprotki.
Doskonale radziła też sobie z przyklejonymi do podłogi zabrudzeniami. Supersprawa! Usuwała plamy po jednym, dwóch pociągnięciach. Choć nie jest przeznaczona do zbierania większych i cięższych nieczystości, takich jak ziarna kawy czy płatki śniadaniowe, oczywiście musiałam sprawdzić, jak się zachowa w kontakcie z nimi. Wciągała śmieci, ale niektóre drobinki odbijały się od szybkoobrotowego wałka. Lepiej więc stosować ją zgodnie z przeznaczeniem – najwięcej sukcesów może odnieść w domach, w których królują też czworonogi.
Tak, jak wspomniałam, nie mam kota ani psa, ale zaprzyjaźniona ze mną sąsiadka już tak. Wpadłam więc do niej na chwilę, by sprawdzić, co potrafi turboszczotka. TurboTeQ pokazała prawdziwą siłę – błyskawicznie wyciągała kocią i psią sierść z włókien dywanu i wykładziny. Dzięki specjalnej konstrukcji oraz dużej mocy ssania zebrała z podłogi to, co (zdaniem sąsiadki) jej obecny odkurzacz na pewno by zostawił. To dobra wiadomość dla właścicieli zwierząt!
A czy włosy i nitki wkręcają się w TurboTeQ? W bardzo małej liczbie, ale jednak tak. Na szczęście łatwo można od nich uwolnić rolkę i wiązki szczotek – wystarczy przeciąć wkręcone włosy wzdłuż specjalnych rowków na wałku i włączyć odkurzacz. Siła powietrza wciągnie je do worka na kurz. Myślę, że warto regularnie dbać o czystość szczotki – nie tylko ze względów estetycznych, ale też praktycznych. Takie zabiegi pielęgnacyjne wydłużają żywotność szczotki.
Uniwersalna ssawka AllTeQ – jazda na każdej podłodze
Świetnie na każdej podłodze sprawdzała się szczotka uniwersalna AllTeQ, która bardzo dobrze zbierała zarówno małe, jak i większe śmieci. Szybko zasysała rozsypane ziarenka kawy, papierki czy ziemię.
U góry, po lewej stronie, ma przełącznik nożny typu parkiet – dywan do szybkiego wysuwania i wsuwania dwóch pasków miękkiego włosia. Gdy najeżdżamy na dywan, chowamy szczoteczki, a gdy odkurzamy posadzki twarde (drewniane, gresowe, winylowe, betonowe czy żywiczne), wysuwamy je, by chroniły podłogi przed zarysowaniami.
Moje spostrzeżenia po dwóch tygodniach stosowania tej szczotki? Jest cichsza od turboszczotki, ale nie tak zwrotna jak ona. Komfortowa w prowadzeniu, dość lekka. Dobrze dojeżdża do linii mebli i ścian.
Ssawka 2 w 1 – egzamin z wszechstronności
Prawdziwym skarbem ukrytym w schowku w korpusie odkurzacza okazała się ssawka 2 w 1.
To małe akcesorium w wersji złożonej jest typową ssawką szczelinową. A po rozłożeniu – naciśnięciu żółtego przycisku – staje się ssawką do tapicerki (i nie tylko). Odkurzyłam nią meble tapicerowane…
kotarę w schowku w przedpokoju…
pluszowego misia…
I wiele innych rzeczy w domu – poduszki, materac, listwy przypodłogowe, kratki wentylacyjne.
Ergonomiczny kształt ssawki szczelinowej ułatwiał precyzyjne manewrowanie nawet w ciasnych zakamarkach. Duży otwór wlotu powietrza i dwa paseczki materiałowe u spodu ssawki tapicerskiej umożliwiały sprawne odkurzanie mebli tapicerowanych i tkanin.
Ssawka okrągła z miękkim włosiem – delikatność przede wszystkim
To moja kolejna faworytka – okrągła ssawka pędzlowa z miękkim włosiem. Na co dzień umieszczona na końcu ergonomicznej rękojeści EcoComfort – nadaje się do przesuwania i zdejmowania.
Zastanawiasz się, po co zdejmować? Na przykład po to, by nasadzić na koniec rury teleskopowej Comfort i wykorzystać do odkurzania na wysokości.
Podczas testów świetnie się spisała przy czyszczeniu zawieszonych wysoko grafik, żaluzji, abażurów, delikatnych dekoracji stojących na półkach czy nawet grubszych liści roślin. Jej miękkie włosie skutecznie zbierało kurz bez ryzyka uszkodzenia powierzchni. Idealnie nadawała się także do odkurzania laptopa, telewizora czy książek – wszystkie te przedmioty odzyskały świeżość bez najmniejszych uszkodzeń.
Czy Miele Guard L1 Cat & Dog jest wart polecenia
Po dwóch tygodniach intensywnego testowania odkurzacza Miele Guard L1 Cat & Dog, zarówno w warunkach miejskich (w mieszkaniu), jak i podczas weekendowych pobytów w domku na wsi, mogę śmiało powiedzieć: ten sprzęt zdał egzamin celująco. Testowanie go sprawiło mi sporo frajdy, ale przede wszystkim pozwoliło zadbać o idealną czystość w każdym zakątku domu.
Do największych zalet odkurzacza zaliczam przede wszystkim jego skuteczność działania. Duża moc silnika – aż 890 W – umożliwia szybkie i dokładne usuwanie sierści, kurzu oraz alergenów z różnych powierzchni. Solidne wykonanie i materiały wysokiej jakości dają poczucie, że urządzenie będzie służyć nam przez długie lata.
Bardzo spodobał mi się duży zasięg pracy – 8,5-metrowy kabel spokojnie wystarczał na wygodne odkurzanie ponad 60 m² bez konieczności przepinania wtyczki. Świetnym rozwiązaniem okazała się również pozycja parkingowa.
Dzięki niej mogłam bezpiecznie i stabilnie odstawiać sprzęt podczas krótkich przerw w sprzątaniu, a także wygodnie przechowywać go po zakończeniu pracy (nawet w szafie lub schowku).
Na pochwałę – według mnie – zasługuje bogate wyposażenie zestawu. Szczególnie doceniłam turboszczotkę – idealną do zbierania kurzu i włosów, ssawkę pędzlową do delikatnych powierzchni oraz ssawkę 2 w 1 do tapicerek i szczelin.
Czy odkurzacz ma słabsze strony? Raczej cechy wynikające z jego zalet. Nie jest najcichszy. Generuje hałas na poziomie 73 dB, co i tak jest bardzo dobrym wynikiem, biorąc pod uwagę potężną moc silnika. Nie jest też najtańszy. Jednak za jego wyższą ceną stoją efektywność działania, nowoczesne technologie, najlepsza jakość wykonania oraz długa żywotność sprzętu gwarantowana przez producenta.
Czy polecę ten model? Tak. Jeżeli szukasz odkurzacza workowego do codziennych porządków, który będzie twoim sprzymierzeńcem przez długie lata – właśnie go znalazłaś/znalazłeś! Masz psa lub kota? Tym lepiej, odkurzacz Miele Guard L1 Cat & Dog ułatwi ci zbieranie ich sierści lub włosów z podłóg i tapicerek, a także zneutralizuje nieprzyjemne zapachy we wnętrzach. Jest idealny do domów, w których sierść i włosy zwierzaków są codziennym wyzwaniem. Jedyny minus zakupu odkurzacza? Twój pupil może być zazdrosny o nowego domowego ulubieńca.